Piotr Bany po wygranej w XV Rallye Monte Carlo Historique 2012

Jesteśmy po rajdzie. Dziękujemy wszystkim za ogromne wsparcie. Cieszymy się sukcesem. Po raz pierwszy w historii Rajdu Historycznego Polacy odebrali puchary, niestety Mazurka nam nie zagrali,musimy kiedyś wygrać generalkę.

Rajd był w porównaniu do zeszłego roku bardzo trudny. O taki rajd nam chodziło,większość odcinków jechaliśmy na maxa. Gdyby było sucho pewnie do 50 miejsca na mecie byli by ,,księgowi''. Kalibracja haldy nie miała dużego znaczenia,samochód i szybki kierowca to był klucz do sukcesu. Dwa razy niestety podbiłem oko Zosi ale delikatnie...
Lód był w różnych miejscach, czasami pod śniegiem innym razem na suchym asfalcie. Przed ostatnim etapem mieliśmy jeszcze większą presję na dojechanie do mety. Studziliśmy się nawzajem z Marcinem, na odcinkach czasem rzucało samochodem po metr na bok, ryzyko było spore. Na ostatnim odcinku pętli Monaco-Monaco (29km) wyprzedziliśmy 11 samochodów, a i tak na mecie brakowało nam do średniej 1000m.

Osobiście odniosłem dwa sukcesy w jednym. Wysokie miejsce w rajdzie, najwyższe w klasie i znów udało mi się zbudować samochód, do którego dolewaliśmy tylko paliwo i płyn do spryskiwacza. Serwis w składzie Minio, Tommi, Bartek spisywał się znakomicie. Zamiast ustalonego 1-2 serwisów mieliśmy 3-4. Nie wiem jak chłopaki to robili, ale dzięki temu mogliśmy oszczędzać trochę opony.

Do dnia wyjazdu na rajd we Francji nie było śniegu, w ostatniej chwili kupiliśmy 8 opon kolcowanych, z 16 które mieliśmy dostać za darmo od sponsora. Opatrzność chyba sprawiła że sponsor się nie wywiązał z umowy (kolejny) i mieliśmy te profi kolce,które naprawdę robiły robotę.

Jeszcze raz dziękuje Wszystkim za zainteresowanie naszym projektem od samego początku, aż do mety rajdu:
Sponsorom AUTOAUTO i EXTRAFELGI za profesjonalne podejście do sprawy.
Piotrkowi Tyszkiewiczowi i firmie MATEUS za wsparcie.
Braciom Mniejszym z San Remo za gościnę.
Wszystkim powyżej należą się wielkie podziękowania!!!

Niestety kilka innych firm i osób mamiło nas do do ostatniej chwili różnymi obiecankami, a My w swojej naiwności ciągle na nich liczyliśmy. Szkoda, że nas to spotkało, ale czasem po prostu spotyka się niepoważnych ludzi i mało wiarygodne firmy.

I na koniec specjalnie dziękuje mojej żonie Magdzie za wsparcie i wyrozumiałość, szczególnie przed samym rajdem. Pozdrawiam Naszą Rodzinę a w szczególności mamę Magdy, która - wiem - mimo swojej bardzo ciężkiej choroby, cały czas nas wspierała myślą i kibicowała Nam.




XV Rallye Monte Carlo Historique - 29.02-4.02.2012

Ostatnie dwie eliminacje WPP nie przyniosły nam jakichś szczególnych zmian. Z powodu małej klasy, a co za tym idzie małych punktów, Karol nie miał szans przegonić Krzyśka Mencla. Pokazał jednak, że w przyszłym roku bedzie liczył się w walce o pierwsze miejsce.

Michał pojechał bardzo ładne wyscigi, niestety w pierwszym przeskoczył pasek i nie stanął na pudle, natomiast w drugim pokazał klasę i wygrał dojeżdzając bezpośrednio za Karolem. Pierwszy sezon w nowej dyscyplinie, na nowym torze i w nowym zespole Michał ukończył na 2 miejscu co uważam za spory sukces.

Mój pierwszy sezon od siedmiu lat ,,bez'' długiego dystansu bardzo mi sie podobał. (Niby bez ale załoge Głowiński/Tarnawski/Scarpaccio udało sie poprowadzić na pierwsze miejsce w klasie) Jechałem Wyścigowy Puchar Polski tylko dla frajdy, tak żeby Alfy rdza nie złapała, a sezon zakończyłem na podium... Niunia sprawowała sie jak zwykle bez zarzutu, niestety brak odpowiedniej klasy dla tego samochodu, spowodował, że musiałem sie zgłaszać w klasie Open z dużo mocniejszymi samochodami. Na całe szczęście pogoda była mi przychylna i kilka razy padało, a wtedy moc nie miała takiego znaczenia jak umiejętności. Sezon zakończyłem na 3 miejscu w klasie, wydaje mi się, że to całkiem dobry wynik.

Teraz zostaje nam podsumowanie sezonu. Małe zmiany w przyszłym roku będą na pewno.
Karol raczej zostaje w teamie, o startach myśli Bartek. Pojawi się byś moze nowa twarz w 1N zamiast Michała (jeśli przejdzie do pucharu Kia). Zgłosił się też stary zawodnik na miejsce Konrada Wróbla do 1A i jeden nowy... Moje starty raczej muszę zawiesić, przynajmniej te w Polsce, być może pojadę 1000km Omnitel Race na Litwie i jakieś 6 godzin w dobrym towarzystwie...
Mamy co robić i nad czym myśleć, puchar sie rozwija. Jeśli władze PZM nie zmienia swojego podejścia może ta forma zawodów bedzie miała nadal rosnącą liczbę zawodników, w przeciwieństwie do WSMP, gdzie króluje smutek i nostalgia.

Dziękujemy za sezon wszystkim, którzy przyczynili sie do naszego sukcesu: Krzyśkom - Tobiaszowi i Mielonemu, Kocykowi, Tommiemu, Bartkowi, Grześkowi, Rodzinom za wsparcie. Pracujemy intensywnie nad projektem "Zastavą na Monte Carlo" i myślę, że w ciągu kilku tygodni okaże się, czy uda się zebrać budżet.




Zawodnicy po sezonie 2011 [16.10.2011]

Karol Wyka:
Sezon 2011 uznaję za udany. Ostatnia runda VIII zakończona na pierwszym miejscu daje dużo motywacji do startów w kolejnym roku i próbę zajęcia na koniec sezonu miejsca o „oczko” wyżej niż obecne, równie dobre miejsce drugie. Sprzęt przygotowany był bardzo dobrze, jedynie podczas pierwszej rundy auto uległo awarii w postaci zapalenia się instalacji elektrycznej co dało mi nieszczęsne „0” punktów i zabrało możliwość walki o pierwsze miejsce na koniec sezonu. Niemniej jedna przez pozostałem 7 rund auto sprawowało się bez zastrzeżeń. Po sezonie oczywiście wielkie podziękowania dla całej ekipy Bany Motor Sport bez której moje wyścigi byłyby niemożliwe. W szczególności dziękuje Piotrkowi Bany ale również Krzyśkowi Tobiaszowi, Mielonemu i Grześkowi jak również naszemu medialnemu opiekunowi Bartkowi Rybienikowi oraz wszystkim tym, którzy w czasie sezonu nam pomagali. Podziękowania dla Magdaleny za cierpliwość oraz mojej rodzinie jak również firmie Nuvalu Polska – Nieruchomości Komercyjne za wsparcie. Do zobaczenia w przyszłym sezonie!

Michał Gadomski:
Uważam, że był to dla mnie kolejny udany sezon wyścigowy. Pomimo braku szczęścia w drugiej rundzie i paru potknięć w ciągu całego sezonu jestem zadowolony z osiągniętego tytułu wicemistrza. Zawsze jednak pozostaje jakiś wewnętrzny niedosyt, ale zacznijmy wszystko od początku.

O Wyścigowym Pucharze Polski dowiedziałem się z Internetu. Po zdobyciu pierwszego miejsca w Mistrzostwach Okręgu Warszawskiego KJS-Rallycross uznałem, że chciałbym spróbować swoich sił w wyścigach płaskich, z prostej przyczyny. Najnormalniej w świecie bardziej mi się podobają od Rallycrossu. Po długich poszukiwaniach udało się znaleźć godny pojazd, piękne czarne Seicento, które wymagało delikatnych napraw, a którego właścicielem i kowbojem w poprzednich sezonach rajdowych i wyścigowych był Bartek Rybienik. Samochód poprawiony w kwestii blacharskiej w kwietniu został przebadany przez Piotrka Bany i wszystkie usterki czy zużyte elementy zostały zniwelowane i zamienione na nowe. Takim oto dobrze przygotowanym samochodem pojechałem pierwsze zawody w sezonie 2011.

Jadąc w maju do Poznania nie miałem nadziei na szczególnie dobry wynik. W ogóle ten sezon miał być z założenia wprowadzającym w, jakiś tam sposób, inną dyscyplinę sportu samochodowego. Jednak ku mojemu i chyba każdego zdziwieniu udało mi się wywalczyć Pole Position w pierwszym wyścigu : ) Do mety dojechałem trzeci, z różnych powodów. Po pierwsze mniej więcej w połowie dystansu zblokowałem koła i wylądowałem prawie całym samochodem w piachu, co oznaczało spadek z, na przemian 1 / 2 miejsca, na 5 lokatę, którą ostatecznie udało się poprawić. Po drugie brak doświadczenia i znajomości Toru Poznań dał się we znaki. Chodzi mi tu zarówno o złe punkty hamowań, brak wyczucia samochodu i nie do końca dobry tor jazdy. Po trzecie samochód delikatnie odstawał od konkurencji, przede wszystkim wagowo (735kg). Do tego dochodziły opory jakie stawiały slicki i odzyskanie straconej pozycji stawało się praktycznie niemożliwe (zrównywaliśmy się w zakręcie, a zaraz potem reszta była znów z przodu). Tak czy owak wynik był dla mnie dużą niespodzianką.

Druga runda kojarzy mi się wyjątkowo nieprzyjemnie. Co prawda znów byłem pierwszy na czasówce, jednak w wyścigu po zjeździe Safety-Cara to co się działo na Babie Jadze jest nie do opisania. Efektem tego, Sej i klatka zostały poważnie zniszczone i zdyskwalifikowane przez sędziów. Pomimo smutku po utracie samochodu trzeba było brać się szybko do pracy, ponieważ kolejne zawody miały być już za miesiąc. Mniej więcej w ciągu czterech – pięciu dni z Piotrkiem Banym i Hubertem Broniarkiem złożyliśmy białe Seicento z pomarańczową klatką, które praktycznie bez żadnej rysy przejeździło do końca sezonu : )

Lipiec przywitał nas deszczowo. Nowy samochód dostał wyjątkowo twarde zawieszenie, które niezbyt dobrze zniosło próby jazd na wodzie. Trzecią i czwartą rundę przegrałem z Kubą Paczkowskim. Na jednej z kwalifikacji wszyscy zostaliśmy w tyle, na drugiej do Kuby brakowało mi 0,008 sekundy : ) Udało się jednak utrzymać druga pozycję na obydwu wyścigach. Gdybym mógł się teraz cofnąć w czasie myślę, że byłaby realna szansa na walkę ze zwyciezcą. Ewidentnie brakowało mi wtedy doświadczenia w jeździe po mokrym, po części się bałem, a także nie pomagało mi w tym niestety, wspomniane, zbyt twarde zawieszenie z tyłu (przejazd prosta w prostą – dość znaczna nadsterowność). Samochód jednak lżejszy od czarnego Seja był teraz w stanie jechać podobnie do konkurencji. Pozdrawiam z tego miejsca Krzysztofa Tobiasza, Krzysztofa Cieślika, Karola Wykę, Piotrka Banego, Bartka Rybienika, Konrada Wróbla, Huberta Broniarka, Adama Srokę i sobotni wieczór : )

Rundy wrześniowe to dla mnie najbardziej udany weekend wyścigowy tego sezonu. Samochód i serwis spisywali się świetnie. Twardy zawias tym razem wziął górę nad cała resztą. Sej jechał jak po sznurku, silnik ryczał w niebogłosy, co według nieoficjalnych źródeł sprawiło, że ustanowiłem nowy rekord toru Poznań w klasie 1N. (około 2:05:083) Obie rundy to dobry wynik w kwalifikacjach (miejsce trzecie oraz pierwsze) i najwyższe miejsce na podium w obu wyścigach. Dzięki tak dobrym wynikom nagle pojawiła się szansa zdobycia tytułu Mistrza. Do Kuby Paczkowskiego brakowało mi sześciu punktów. Przede mną były jeszcze dwie rundy. „A gdyby tak być dwa razy pierwszym? A Kuba raz drugim i trzecim?” – pomyślał Gadomski i z nadzieją wyruszył czynić swoje do Poznania pewnego deszczowego , zimnego, październikowego piątku.

Rzeczywistość była niestety brutalna. Nikt się nie spodziewał, że pogoda będzie tak zmienna, że kwalifikację i oba wyścigi będziemy jechać w deszczu, raz ulewnym, raz zanikającym (opony deszczowe znikały w takich warunkach w mgnieniu oka). Miałem przygotowany tylko jeden komplet deszczówek, w dodatku po przejściach. Co więcej na pierwszej kwalifikacji było coś nie tak z silnikiem (brakowało mocy), a także plan jazdy na typowo deszczowych oponach nie był do końca trafny (z powodu przesychającej nawierzchni, kiedy to takie opony stawiają wyjątkowo duży opór – są bardzo miękkie). Druga kwalifikacja to było to, co lubię najbardziej. Nawierzchnia prawie całkowicie sucha, slicki i jazda pełną parą. Po przestawieniu silnika, samochód znów jeździł normalnie, a osiągnięty czas był równie dobry. Ostatnie starcie Wyścigowego Pucharu Polski klasy 1N rozpoczynałem z kompletem nowych deszczówek z przodu za sprawą uprzejmości Karola Wyki (jeszcze raz dzięki : ) ). Taki zestaw plus to czego się nauczyłem w ciągu całego sezonu pozwoliły mi dojechać do mety zgodnie z wynikiem kwalifikacji, wyprzedzić niektóre A-grupy, wykręcić najlepszy czas ze wszystkich i dojechać do mety na drugiej pozycji w generalce. Mocne zakończenie sezonu.

Oczywiste jest to, że nie mógłbym się ścigać bez pomocy rodziców. Dziękuję Wam : ) Chciałbym również podziękować za pracę jaką włożył cały zespół BanyMotorsport we mnie (bezcenne rady) i w samochód (przygotowanie i obsługa iście profesjonalna). Team nie może istnieć bez głównego redaktora, zatem dzięki Bartek : ) W sporcie nie można zapominać o wiernych kibicach. Dzięki Julia, Hubert i Adam : )

Wyścigi płaskie wciągnęły mnie na dobre. Jeśli tylko pozwolą na to finanse będę kontynuował swoją pasję i dążył do perfekcji, oczywiście, także na torach zagranicznych. Mam nadzieję, że za kierownicą przyszłorocznego pucharowego Kia Picanto.

Dziękuję wszystkim jeszcze raz i pozdrawiam mojego sponsora, firmę NeoNet.



Karol Wyka w połowie sezonu [17.08.2011]

Karol Wyka:
Za nami połowa sezonu w WPP. W punktacji zajmuje 3 miejsce w klasie. Planem jest utrzymanie się w pierwszej trójce. Ambicja nakazuje mi walkę o jak najwyższe miejsce na podium ale realny pogląd na sytuację pokazuje, iż zadanie to będzie niezwykle trudne. Powodem jest oczywiście bardzo szybka konkurencja w postaci dwóch zawodników Konrada Wróbla i Krzysztofa Mencla oraz awaria techniczna podczas pierwszej rundy w której złapałem nieszczęsne „0 punktów”. Utrzymanie 3 pozycji również nie będzie łatwym zadaniem, gdyż przyspieszający z rundy na rundę Karol Kołpak oraz debiutujący w WPP w bardzo szybkim samochodzie Gracjan Ambroziak również mają szanse zająć wysokie miejsca. Prace nad samochodem trwają, zespół Bany Motor Sport czuwa nad samochodem a Piotrek zapewnia, że jak konkurencja się pozbroi to ma w zanadrzu kilka pomysłów, także w kwestii przygotowania samochodu pozostaję spokojny. To nad czym trzeba pracować w obecnej chwili to zawieszenie oraz łącznik pomiędzy fotelem a kierownicą. O ile Piotrek ma pomysł na rozwiązanie pierwszego problemu o tyle nie ma pojęcia co z drugim. W ramach treningu wystartowałem w 5 i 6 Rudzie GSMP gdzie udało się wyprzedzić o włos, niezwyciężonego od lat Mistrza Gór Piotra Karniewicza, którego notabene zapraszam do WPP, gdzie narobił by nam zamieszania, podobnie jak przygotowujący się Bartosz Kubicki, który z pewnością jak wystartuje porozdziela nas na podium. Szkoda, iż Adrain Meller zrezygnował ze starów ale wieżę, że w przyszłym roku powróci do walki. Reasumując, nie mogę się doczekać kolejnych rund podczas których z pewnością będzie bardzo ciekawie. Jako, że już połowa sezonu za nami, jak zwykle dziękuje Piotrkowi Banemu, bez którego starty były by niemożliwe, Krzyśkowi Tobiaszowi i Mielonemu za pełne zaangażowanie w przygotowanie samochodów podczas zawodów, Tomiemu oraz Bartkowi Rybienikowi za opiekę medialną i inną. Dziękuje również firmie Nuvalu Polska Commercial Properties za wsparcie.



Wypowiedzi po 1 i 2 rundzie WPP i Endurance [31.05.2011]

Piotr Bany:
Opadły już emocje po pierwszej rundzie WPP i drugiej Endurance więc czas na podsumowanie. W klasie 1A z naszego teamu wystartowali zawodnicy zeszłoroczni: Konrad Wróbel i Karol Wyka. Jak było widać po czasówce zima nie przyniosła spadku formy. Wszystko wskazuje na to, że to nasi zawodnicy razem z zeszłorocznym rywalem Krzysztofem Menclem będą walczyć o miejsca na pudle w tym roku. Czasówki poszły po naszej myśli, niestety mały pożar u Karola spowodował nieukończenie pierwszego wyścigu. W drugim natomiast po restarcie Mencel przeszedł naszych zawodników, którzy potem się zamienili miejscami. Do mety kolejność była: Mencel, Wyka i Wróbel.
W klasie 1N nowy zawodnik naszego teamu zaskoczył chyba sam siebie wygrywając obie czasówki. Niestety brak doświadczenia i pech spowodował w pierwszym wyścigu spadek na 3 lokatę, a w drugim kraksę i zniszczenie wozu. W klasie Open wystartowałem osobiście w ramach treningu i testów „Niunią”. Niestety w wielu przypadkach u moich konkurentów występuje przerost możliwości sprzętowych nad możliwościami kierowców. Piątkowy wyścig był przerywany kilkukrotnie. Liczba dzwonów przerosła moje oczekiwania, na szczęście w sobotę było już spokojnie. Nawał pracy na zawodach spowodował, że dopiero w domu zobaczyłem że w obu wyścigach dojechałem na 3 pozycji i dodatkowo pobiłem swój rekord toru.
Ostatnim sobotnim wyścigiem był dwu godzinny Endurance, w którym Alfe 147 przygotowana przez nas prowadzili na zmianę Adam Głowinski i Paweł Tarnawski. Młodsza siostra naszej niuni wystąpiła w nowych barwach, co przyniosło chłopakom szczęście i bez żadnych problemów wygrali klasę do 2000 w Polsce, dodatkowo zajmując 3 miejsce w strefie CEZ. Gratulujemy zawodnikom i jak zwykle dziękujemy sponsorom!


Karol Wyka:
Początek sezonu 2011 w WPP uznaję za udany. W porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy podczas dwóch pierwszych rund otrzymałem dwa "zera", obecna sytuacja złapanie jednego "zera" jest znacznie korzystniejsza.
1 runda odrobine pechowa, drobne usterki typu niestykająca kostka, rozerwany wąż od chłodnicy oleju, niedziałający alternator pozwoliły zrobić jedno okrążenia na płatnym treningu i jedno okrążenia na czasówce. Mimo jednego okrążania udało się uzyskać 3 czas i zająć miejsce za Konradem i Krzyśkiem. Pierwsze okrążenia wyścigu pozwoliły objąć drugą pozycję, którą przerwał drobny pożar instalacji spowodowany usterką zregenerowanego alternatora.
2 runda bardzo udana. Druga pozycja między Konradem a Krzyśkiem mobilizowała do utrzymania miejsca. Podczas wyścigu odbyłem się świetną walkę pomiędzy chłopakami obejmując prowadzenie w wyścigu, po błędzie spadłem na 3 miejsce aby na mecie odrobić 2 pozycję.
Dziękuje jak zawsze Piotrkowi Bany i naszym mechanikom bez których start byłby niemożliwy: Krzyśkowi Tobiaszowi, Kocykowi i Mielonemu. Dzięki również za pomoc Mirkowi oraz naszemu Oficerowi Kulturalno Oświatowemu - Bartkowi. Podziękowania również dla Konrada Wróbla i naszego nowego członka zespołu Michała za utrzymywanie bardzo fajnej atmosferze w teamie.

Jak zawsze pozdrawiam również mojego sponsora, firmę Nuvalu Polska - Commercial Properties.


Michał Gadomski:
Pierwsza kwalifikacja na Torze Poznań okazała się dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Udało się wywalczyć Pole Position. Dobrze poszedł też start w piątkowym wyścigu i wydawało się, że mam zapewnioną drugą pozycję na mecie, jednak wszystko zmieniło się przez moje opóźnione hamowanie i blokadę kół, które to wyprowadziły mnie na żwir i spowodowały utratę prędkości i czasu. Powróciłem na tor jako piąty i ostatecznie, po wielu trudach i obtarciach, dojechałem na metę jako trzeci (za głupotę się płaci). Sobotnie czasówki znów zaskoczyły pozytywnie. Wywalczyłem pierwszą pozycje na starcie, jednak moja radość nie trwała długo, ponieważ byłem stopniowo wyprzedzany przez szybsze na prostej CC, a w zakrętach udawało mi się z nimi jedynie zrównywać. Wyjątkowo nieprzyjemna sytuacja wydarzyła się po zjeździe safety- car’a. Po jednym okrążeniu przejechanym w tłoku [safety-car spowodował zniwelowanie wypracowanych odległości pomiędzy autami] na babie jadze w wyniku, najpierw sklejenia się samochodów, później przez postawienie mnie bokiem i silne zderzenie z autem Mateusza Chruszcza moje piękne Seicento oddało życie. Fiat jest w strasznym stanie. Wygląda na to, że budy jak i klatki nie uda się odratować. W efekcie mimo pozytywnie rzutujących kwalifikacji weekend ukończyłem z sześcioma punktami i bez samochodu : (

Paweł Tarnawski:
Jadąc do Poznania, mieliśmy mieszane uczucia po bardzo dobrym początku sezonu (drugie miejsce w klasie na Hungaroringu). Z jednej strony zaczynamy już na dobre zaprzyjaźniać się z Alfą i czujemy się w niej coraz pewniej. Przekłada się to na wzrost naszej szybkości i regularność, co w wyścigach Endurance jest wyjątkowo ważne. Z drugiej zaś strony, tor Poznań jest środowiskiem najlepiej znanym wszystkim naszym konkurentom - powoduje to znacznie większą i ostrzejszą walkę. Jak się okazało, nasze obawy były słuszne co do konkurentów. W trakcie piątkowych kwalifikacji mieliśmy drobne problemy z lewym przegubem - spowodowały one, iż osiągnięty czas nie był szczytem marzeń. Jednakże idealnie przygotowane auto, fachowa i szybka obsługa naszych mechaników, oraz mądrze dobrana strategia (brak wymiany opon w trakcie zmiany kierowców) spowodowały, iż mogliśmy zaliczyć na naszym koncie pierwsze (mamy nadzieję, że nie ostatnie) zwycięstwo. Nie ukrywamy, że zaostrzyło to nasze apetyty na następną rundę, której już teraz nie możemy się doczekać...


Michał Gadomski przed debiutem w WPP [27.05.2011]

Michał Gadomski:
To będzie mój pierwszy sezon w WPP. Na początku zależy mi na tym, żeby zobaczyć jak działa mechanizm wyścigów i dobrze poznać kolegów, z którymi się będę ścigać. W najbliższych dwóch wyścigach nie liczę na wysoko punktowane miejsca, ponieważ muszę zgrać się z samochodem i poprawić swoje słabe strony [od nie do końca właściwej linii przejazdu do zbyt wczesnego hamowania mającego swoje źródło w rallycrossie], ale z drugiej strony chciałbym z wyścigu na wyścig poprawiać osiągane rezultaty. To czy samochód poradzi sobie z konkurencją i czy uda mi się „przestawić” na wyścigi płaskie okaże się w praniu. Jak na razie perspektywa jest obiecująca. W teamie mamy ochoczo nastawionych do pracy mechaników i świetne wsparcie oraz doświadczenie między innymi Piotrka Bany, Bartka Rybienika, Karola Wyki czy Konrada Wróbla, a mi na ostatnim treningu udawało się wykręcać coraz lepsze czasy. Chciałbym szczególnie podziękować moim rodzicom bez których moje starty nie mogłyby się odbyć oraz kolegom z zespołu, którzy wprowadzają świeżaka w temat :)


Karol Wyka po przedsezonowych treningach [16.05.2011]

Karol:
Pierwszy trening w tym roku oceniam za bardzo udany. Motor parę dni wcześniej przeszedł generalny przegląd i spisywał się bez zarzutów. Pogoda dopisała i można było sprawdzić wytrzymałość opon przy temperaturze powietrza ok. 26 stopni. Planujemy o ile czas pozwoli wziąć udział w jeszcze jednym treningu przed rozpoczęciem sezonu aby sprawdzić skrzynie która przechodzi właśnie remont oraz nowy pomysł na drobną modyfikacje zawieszenia. Jedynym problemem na treningu wynikającym z pośpiechu przy pakowaniu się było to, iż zapomniałem zabrać kasku. Dzięki uprzejmości Piotrka udało się pożyczyć piękny i pachnący świeżością kask, który niejedną zimę i lato przeleżał w busie, dobrze że miałem balaklawę :).


Konrad Kras po GSMP Prządki [6.05.2011]

Konrad Kras:
To nie był najszczęśliwszy występ w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski na otwarcie sezonu 2011 w Korczynie. Miałem przez cały weekend jakieś awarie mojego samochodu, które nie pozwoliły mi przejechać jednego czystego podjazdu. Chęci do jazdy były bardzo duże, ale niestety tym razem nie było mi dane pościgać się z kolegami z HS/Z-1150 i A-1150. Taki właśnie jest sport samochodowy, że czasem złośliwość rzeczy martwych jest silniejsza od chęci rywalizacji. Dziękuję za wsparcie kibiców i do zobaczenia w Limanowej.




Sezon 2010
Sezon 2009